poniedziałek, 29 listopada 2010

historia lubi się powtarzać

po 14 miesiącach znowu skręciłam kostkę. tym razem prawą i nie tak mocno, jak poprzednio, bo opuchlizna się zmniejsza i jest tylko z jednej strony, co pewnie oznacza, że torebka stawowa jest w całości.
ale boli cholernie i dzisiaj idę z tym do lekarza.
boję się, bo mogą mi wsadzić w gips, skierować na rehabilitację... trzeba być dobrej myśli.

niedziela, 21 listopada 2010

once again

pamiętasz? weszłaś do mieszkania, przywitałaś się ze wszystkimi i wsadziłaś głowę pod kran. uśmiechałaś się do siebie, myślałaś, że to jedno z kolejnych wydarzeń które minie i zostawi po sobie miłe wspomnienia, rozświetlające szarą rzeczywistość.
ale nie miałaś do końca racji.

miły zawrót głowy, ulotność spalanych papierosów, gorycz piwa i On. On, którego nauczyłaś się kochać przez jedną noc.

tyle samotnych dróg musiałam przejść bez Ciebie,
tyle samotnych dróg musiałam przejść by móc
odnaleźć Ciebie tu.

damaris III

ostatni rozdział. wydaje mi się, że wyszedł trochę ckliwie i beznadziejnie, jest strasznie chaotyczny i krótki, ale nie chciałam go przeciągać na siłę. to, co chciałam ująć, ujęłam. cieszę się, że udało mi się to skończyć.
z miejsca chciałam podziękować za wszystkie opinie, negatywne i pozytywne. dzięki nim miałam siłę, żeby napisać opowiadanie do końca.
___________________________

"Damaris III"


Wiesz, czego bałam się najbardziej, zanim poznałam Tristana? Czego bałam się tak, że zaczęłam nawet lęk ten zmieniać w smutną świadomość?
Przerażeniem napawała mnie myśl, że nikt mnie nigdy nie pokocha. Taką miłością nieograniczoną. Że nigdy nie zjawi się ktoś, kto zaakceptuje mnie w pełni, nie oszaleje na moim punktcie. Że nie znajdzie się nikt, kto poruszy Niebo i Ziemię, by mnie uratować. Chciałam być całym światem dla kogoś, kto również byłby dla mnie wszystkim. Mała część mnie wierzyła, że ktoś taki czeka na mnie i kiedyś go spotkam. Nie sądziłam jednak, że stanie się to tak szybko.
Momentami pytam się, czy to możliwe. Czy taka miłość istnieje. Oczywiście, myśl ta napada mnie tylko w chwilach samotności, bo patrząc w oczy Tristana, nie mam żadnych wątpliwości. Widzę to wtedy, czuję tak, że czasami wręcz wydaje mi się, że mogłabym dotknąć tego palcami.
Niektórzy mówią mi, że jestem za młoda, że różnica wieku jest za duża. Ale w rzeczywistości słyszę to od ludzi, którzy mnie nie znają, nie wiedzą o mnie chociaż małej części tych rzeczy, które Ci opowiedziałam. Teraz słucham moich przyjaciół i nie obchodzą mnie bezbarwne opinie obcych osób.
Długi czas sprawdzałam go jeszcze, podświadomie poddałam go kilku próbom, naprawdę ciężkim próbom. Ufałam mu, ale potrzebowałam pewności, bezpiecznej stabilizacji. Teraz już mogę powiedzieć Ci, że kocham go nade wszystko i powierzyłabym mu swoje życie. Wiem, że stanąłby na głowie, by mi pomóc i nigdy się ode mnie nie odwróci. Kocha i akceptuje całą mnie, podobnie, jak i ja jego. Bez wahania poprosił, bym była już na zawsze dla niego, z nim. Co odpowiedziałam? A Ty, u licha, co byś odpowiedziała na moim miejscu? Oczywiście, że się zgodziłam!


Co mogę Ci jeszcze powiedzieć, moja droga? Chcesz wiedzieć, co z Sophią? Przyznam, że nie było łatwo zdystansować się od wspomnień. Ale w końcu mi się udało, naprawiamy więzi. Patrzę na to optymistycznie. Bo widzisz, to, co było między mną a nią może być podstawą zażyłej przyjaźni, którą chcę kontynuować. Powiem Ci więcej - niczego nie żałuję. Każde wydarzenie, osoba, doświadczenie ułożyły się w całość, która sprawiła, że jestem teraz tutaj. I jestem naprawdę szczęśliwa.


Jeżeli miałabym Ci udzielić jakiejś rady, muszę przyznać, że nie jestem mędrcem. Ale każde życie to oddzielna historia, a mój dotychczasowy żywot to bajka z happy endem i morałem. Jeżeli nic Ci się nie układa, wydaje Ci się, że lepiej umrzeć - nigdy się nie poddawaj. Cierpienie jest długie, ale na końcu czeka zazwyczaj szczęście, które swoim ogromem wynagrodzi Ci wszystko. Warto w to wierzyć, nadzieja naprawdę dodaje sił w najtrudniejszych czasach. Ale to tak naprawdę nie jest takie proste. W końcu, co nas obchodzi, że kiedyś będzie lepiej, skoro w aktualnym czasie przeżywamy katusze? Dobrym ratunkiem są przyjaciele, dlatego trzeba pamiętać, że obojętnie co się dzieje, o przyjaźń trzeba dbać. Przyjaźń zawsze naklei Ci plasterek na ranę i będzie trzymała za rękę, gdy boli.
Czy jest to uniwersalna prawda, rada na cierpienia? Nie mam pojęcia. Jestem przecież młoda i nie znam każdego osobnego przypadku na świecie. Każdy ma nieszczęścia na własną miarę. Po prostu starajcie się wierzyć, bo śmierć nie jest rozwiązaniem. Nigdy. Czy warto odjąć sobie problemy za pomocą bezpowrotnej ucieczki w niebyt? Zapłacić za to tak wielką cenę i nigdy już się nie śmiać i nie poczuć smaku ulubionych, czerwcowych truskawek, który przecież przynosi nam tyle przyjemności i radości?


Chciałam kiedyś odejść, ale dziś wiem, że nie warto. Czuję chłodne krople deszczu na skórze. Ból brzucha, gdy śmieję się tak, że nie mogę przestać. Ciepło jego dłoni. Zapach ukochanego cynamonu z wanilią.
A to wszystko dzięki moim przyjaciołom, wszystkim. Za to, że we mnie wierzyli, wspierali mnie przy każdym kroku. Pewnie do końca życia nie odwdzięczę się im całkowicie. Ale wybaczą mi przecież - w końcu są moimi przyjaciółmi.


Dziękuję losowi za każdy oddech. Łzę. Uśmiech. Zapach. Dotyk. Sen. Człowieka. Bicie serca. Miłość.


...dziękuję.