sobota, 11 grudnia 2010

przecież

doskonale znam ten ton, głos, szept z nutą pomruku. a jednak gdy mówisz do mnie, w brzuchu rozbudza się gniazdo motyli.

za każdym razem witając się z Tobą, zakochuję się coraz bardziej. coraz mocniej. Twój wzrok, dotyk, zapach.

znasz mnie każdą. zapłakaną, rozczochraną, zaspaną, zasmarkaną, smutną, wesołą, zaspokojoną, niespokojną, przestraszoną. nieumalowaną, umalowaną. ubraną w porozciągane dresy i Twoją za dużą na mnie koszulkę. w białą sukienkę i buty na lekkim obcasie. nie ubraną w nic, prócz Twoich dłoni.

więc pytasz, czemu stroję się przed randką z Tobą. wytłumaczę Ci to raz, a dobrze - robię tak, gdy tylko mam możliwość, bo wyjście z Tobą w celu świetnego spędzenia czasu jest dla mnie świętem. a na święto nie idzie się byle jak.
wszak jestem kobietą. Twoją.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz