sobota, 4 grudnia 2010

tak chwilowo

podłapałam małą załamkę.

dobija mnie szkoła, skręcona kostka, brak czasu, motywacji, rzadkie i krótkie spotkania z osobą, która jest moją motywacją do tego wszystkiego. pośród całego zamieszania czasami wydaje mi się, że powoli brakuje mi sił. to jedna z takich chwil dzisiaj.

to nie jest tak, że mogę sobie pstryknąć palcami i odgonić smutek. ta emocja rozkłada mnie na łopatki, ma nade mną władzę.

jedynym rozwiązaniem jest zamknięcie się w sobie i przespanie się z tym. jutro przestanie boleć. grunt, że nie przybiera to już takich rozmiarów, jak wcześniej, mimo że zima już szaleje za oknem.

nie wiem do kogo się zwracam, ale błagam, pozwól mi znaleźć siłę aby działać jutro. i pojutrze. i przez trzy tygodnie, bym mogła z czystym sumieniem pojechać w drugi dzień świąt tam, gdzie wszystkie troski znikają. znikają, bo mam Go obok siebie przez cały czas.


daj mi siłę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz