wtorek, 21 września 2010

waiting

niebo jest spokojne, powietrze przenika lekko nozdrza chłodem. wstaję, po chwili kładę się znów, żeby uśpić ból głowy. operacja zakończona sukcesem, wstaję z czystym umysłem. powtarzam sobie cichutko będzie dobrze. jeżeli mówię to z rana, naprawdę powinno tak być.
zakładam szary golf, rozczesuję włosy, przyozdabiam się tęczowymi kolczykami. dwa psiknięcia perfum na każdą ze skroni, jedno na szyję.
herbatę malinową piję wyjątkowo szybko. myję zęby, zerkam na umywalkę i na chwilę nieruchomieję w zdziwieniu. pianka do golenia, zapomniał jej? ach, nie. pamięć reflektuje się i wysyła informację, że ta puszka stoi od wczoraj. więc pianka jest ojca. ale podobna. może taka sama?
uśmiecha się do mnie ze zdjęcia. czuję się lepiej. pakuję sprawnie torbę. okulary, żeby chować za nimi prawdę. podobno da się ją wyczytać. nie chcę być otwartą książką.
już wiem, że cały dzień będę siedzieć z nosem w zeszycie i bawić się słowami, żeby wspomnieniami stłumić uczucie, że czeka mnie jeszcze dziewięć dni.

każdy dzień bez Niego to czekanie. czy pełne niepokoju i rozpaczliwe, czy pokorne i spokojne, to zależy. tylko za cholerę jeszcze nie wiem od czego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz