jestem tak szczęśliwa, że nie mogę zasnąć. powinnam wstać o 5-4, więc zastanawiam się, czy jest sens, by kłaść się w ogóle, skoro jest już wpół do drugiej.
pamiętam, jak siedziałam mu na kolanach, przytulał się do mnie i wyszeptał mi do ucha "zakochałem się w tobie". nie sądziłam, że wkrótce w podobnym położeniu i niedalekiej okolicy usłyszę kolejne słowa, które uczynią mnie najszczęśliwszą na świecie kobietą. Jego Kobietą.
"wyjdziesz za mnie?"
zatkało mnie nie dlatego, że się zawahałam. nie wahałam się ani chwili, od razu wiedziałam, co odpowiem. ale to, co usłyszałam, ta świadomość, że pytanie jest jak najbardziej poważne. ciepło jego dłoni i te oczy... oczy, które tak cholernie uwielbiam, które są ciepłe i drapieżne zarazem, które hipnotyzują i zabierają dech samym spojrzeniem. za dużo bodźców. wykrztusiłam więc z lekkim opóźnieniem
tak
bo chcę i jestem tego nader pewna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz