starczy słów by wzniecić w nas dziś ogień
starczy słów bym mogła wierzyć w nas
starczy sił by przetrwać to czekanie
starczy słów bym mogła uśpić strach
starczy słów
przyszła jesień, przyszły niepokoje. poradzono mi skonsultować się ze specjalistą i tak chyba zrobię, żeby oszczędzić sobie i innym ostrych akcji, jakie miały miejsce rok temu.
z racji, że rok szkolny dopiero się rozpoczął i nadążam ze wszystkim, chcę wyprosić u mamy, żeby pojechać w nadchodzący weekend do Płońska. żeby jeszcze chwilę cieszyć się chwilami spędzonymi z Nim.
brakowało mi trochę pisania na blogu, chciałam nawet znów zacząć pisać na swoim starym, ale stwierdziłam, że to bez sensu, bo moje życie się odmieniło i aktualny czas to nowy rozdział. dlatego otworzyłam nowego bloga. ale ile się nakurwiłam przy myśleniu nad domeną, która byłaby niezajęta, to cóż. ale warto było.
Co ty masz z tymi małymi literami na początku zdania? :P No chyba że to "styl" w blogu Ci podmienia ;P
OdpowiedzUsuńJesień, nie jesień, akurat Ty chyba nie masz na co narzekać w kwestiach psycho. Więc sio mi ze smutaśnymi notkami, naprzód radości Kwietniowej!
niestety Rionku, gdyby miłość rozwiązywała wszystko, przenosiłabym góry. ale niestety nastrój nie zawsze zależy ode mnie. subdepresja sezonowa macha za rogiem.
OdpowiedzUsuńChyba raczej Podnośnik Miednico-Syfiasty moja droga :P A nie jakaś tam subdepresja sezonowa xD
OdpowiedzUsuńmam stwierdzone u psychiatry z tamtego roku, więc nie wymyśliłam sobie tego
OdpowiedzUsuńBle, psychiatra... jeden z tych ludzi którym na pewno nie uwierzę na słowo ^^
OdpowiedzUsuń